“Nie pytaj czy tu jutro będe.”
marzec 11, 2008
50 minut po rozpoczęciu nowego dnia. Zamykam szkicownik; wyłączam płytę ze ‘Światem według Garpa.’ Przez cały film siedziałam ze szkicownikiem na kolanach, nie używałam go od trzech miesięcy. Dziś zagościł w nim Mr.Spock z oryginalnego Startreka, Roberta ze świata według Garpa i dwie anonimowe postacie, które zależnie od mojego humoru zyskają własną historię, albo i nie.
Powoli dochodzę do siebie, chociaż zapalenie gardła jeszcze próbuje ze mną walczyć, poczekam, w końcu wyzdrowieję.
Włączam komputer i otwieram fanfika ze Startreka, którego nie dokończyłam czytać. Przypadkowe niedokończone sprawy, wlatują do mojej głowy i dają o sobie znać. Żadna z nich nie jest ważna, ale może niektóre z nich powinnam zakończyć, albo nawet kontynuować. Jakby nie było jesteśmy tym co tworzymy, co przedstawiamy swoją pracą, wyglądem, ogólną prezencją.
Patrzę na statystyki swoich historii, znowu wzrosły, ale nikt nie zostawił opinii. Mam się cieszyć czy nie? Sama często czytam i nie komentuję. Obawiam się, że jak już to zrobię, to straci to sens, albo zabraknie mi odpowiednich słów.
W Outlooku znowu spam zapycha mi łączę, na gmailu nic nowego. Cieszę się, gdy coś tam jest. Potwierdzenie danego projektu, krótka opinia, emotikon, który mówi, że ktoś cieszy się z danej rzeczy. Życie, które toczy się w wirtualnej rzeczywistości, a które jest o wiele mniej fałszywe niż to na ulicach miast. Bez zbędnego przedstawiania się, nie trzeba się ujawniać (chociaż ja nie mam z tym problemu na większości forum), można od razu powiedzieć: „Hej, podoba mi się jak to przedstawiłaś.”
Bez kawy, rodzinnego obiadu czy oceny kosztu butów, które masz na sobie.
~Martyna