Po przeprowadce.
styczeń 15, 2009
Leci mi już drugi tydzień po przeprowadzce. Cieszę się, że znów mogę mieszkać w mieście, nie ma nic lepszego od swobody i poczucia anonimowości, którego można doświadczyć tylko w ten sposób.
Przydałaby się jeszcze tylko praca, której szukam już na gwałtu rety. Nie mam prawa grymasić, albo raczej nie powinnam i szybko złapać się jakiejś okazji do pieniędzy.
Może to tylko moja duma, która ciągle daje o sobie znać, a może coś innego, co powoduje, że dobijam się coraz bardziej tym, że nie mogę nic znaleźć. Egzaminy też się zbliżają, powinnam bardziej przyłożyć się do nauki, ale coś mi nie idzie. Nie chcę po raz kolejny się poddawać, przecież nie jestem jakimś młotem i nie będę mogła wiecznie, niczym cień, prześlizgiwać się w krytycznych sytuacjach. Nie o to chodzi w życiu.
-Rave
Nie mogę spać
sierpień 5, 2008
Nie mogę spać.
Dni, godziny, minuty mojego życia uciekają mi przez palce, a ja nie robię nic, tylko leżę skulona na łóżku, wsłuchując się w wiatr za oknem.
Nie powiem tego nikomu, że od środka zżera mnie strach, że boję się, że życie moje biegnie obok mnie, że wywyższa się i poniża, bo we własnych uszach brzmi to dla mnie zbyt patetycznie.
Dni, godziny, minuty, uciekają mi przez palce, a ja nie mogę tego nawet powiedzieć na głos. Smutki i żale cisną mi się aż z żołądka do gardła, a ja tylko przełykam je ponownie, strach ciśnie mi na żołądek, chciałabym zwymiotować te wszystkie problemy, przepłukać usta i zapomnieć.
… Ale przeszłości nie można zapomnieć, wgryzła się w mój umysł, w moje ciało, do żywego mięsa, do kości, nie puszcza i nie puści. Jestem dokładnym odbiciem poprzednich lat mojego życia.
Jestem cieniem samej siebie i nie cieszy mnie to zanadto.
Chcę stąd uciec, od tego świata, nawet jeżeli na rzecz innych problemów, dużo bym dała, żeby się stąd wydostać.
Chociaż w tym momencie, to już nie przeszłość jest problemem, ale przyszłość, której nie jestem już pewna, z dnia na dzień coś się zmienia, kolejny kamień leci mi pod nogi, z zewnątrz nic mnie nie rusza, skorupa trzyma się mocno, zimna, obojętna, fałszywa, w środku zaś coś już się dawno wykruszyło, i jest za małe, za słabe, żeby wydostać się na zewnątrz…
Za cztery godziny wstaję, za cztery godziny znów będe udawała, że wszystko jest ok.
Jak zawsze.