Po przeprowadce.

styczeń 15, 2009

Leci mi już drugi tydzień po przeprowadzce. Cieszę się, że znów mogę mieszkać w mieście, nie ma nic lepszego od swobody i poczucia anonimowości, którego można doświadczyć tylko w ten sposób.

Przydałaby się jeszcze tylko praca, której szukam już na gwałtu rety. Nie mam prawa grymasić, albo raczej nie powinnam i szybko złapać się jakiejś okazji do pieniędzy.

Może to tylko moja duma, która ciągle daje o sobie znać, a może coś innego, co powoduje, że dobijam się coraz bardziej tym, że nie mogę nic znaleźć. Egzaminy też się zbliżają, powinnam bardziej przyłożyć się do nauki, ale coś mi nie idzie. Nie chcę po raz kolejny się poddawać, przecież nie jestem jakimś młotem i nie będę mogła wiecznie, niczym cień, prześlizgiwać się w krytycznych sytuacjach. Nie o to chodzi w życiu.

-Rave

Powrót do tzw.lajfa

czerwiec 22, 2008

Moje zycie ostatnio ograniczalo sie jedynie do pracy, narzekania i niedosypiania. Cholera, ciezki jest zywot kiedy zdajesz sobie sprawe, ze to co robi sie od jakiegos czasu niemal codziennie, nic tak naprawde nie wnosi do naszego zycia.

Dlatego czas na zmiany, radykalne, bo radykalne, rezygnacja z jednej pracy na rzecz chwilowego niebytu i niepewnosci, dala mi nieco sily na zebranie mysli i spojrzenia na niektore sprawy z troche innej perspektywy, czy sie oplaci?

Oplaci, albo chociaz nie bedzie tak cholernie monotonnie.

XD

¬Rave

ps: brak polskich liter blame na kompa, ktory nie posiada takich opcji.

Mała zmiana ścieżki

luty 18, 2008

Decyzja została podjęta, kto miał o niej wiedzieć ten wie. Tak przynajmniej sądziłam jeszcze jakieś pięć minut temu.

Otóż okazuje się, że moja babcia jeszcze nie wiedziała i wciąż nie wie, bo jakoś nie zamierzam jej oświecać. Hmm, zabawne, powiedziałam dziadkowi i sądziłam, że w takim razie ona też wie. Cóż, prędzej czy później się zorientuje, jakoś nie czuję się zobowiązana, żeby jej powiedzieć.

No, ale do sedna sprawy. Studia zostały przeze mnie rzucone, okazuje się, że tą małą wojnę wygrała jednak moja brutalna niechęć do fizyki, może i lepiej. Wystarczyła ta jedna mała decyzja, żeby mój humor podniósł się z podłogi i nawet jeżeli podpierając się wciąż o ścianę, stanął jako tako na nogi. Cieszę się z tego powodu niezmiernie.

Co prawda nie jest to jakoś nie wiadomo jak entuzjastyczne biorąc pod uwagę kilka zarwanych nocy pod rząd i chorobę, która uczepiła się jak rzep i ani nie chce puścić, ani jakoś bardziej się rozwinąć, żeby szybciej minęła :/ Cóż, jak widać stres robi z ludźmi dziwne rzeczy.

~Martyna