Nie mogę spać

sierpień 5, 2008

Nie mogę spać.
Dni, godziny, minuty mojego życia uciekają mi przez palce, a ja nie robię nic, tylko leżę skulona na łóżku, wsłuchując się w wiatr za oknem.
Nie powiem tego nikomu, że od środka zżera mnie strach, że boję się, że życie moje biegnie obok mnie, że wywyższa się i poniża, bo we własnych uszach brzmi to dla mnie zbyt patetycznie.
Dni, godziny, minuty, uciekają mi przez palce, a ja nie mogę tego nawet powiedzieć na głos. Smutki i żale cisną mi się aż z żołądka do gardła, a ja tylko przełykam je ponownie, strach ciśnie mi na żołądek, chciałabym zwymiotować te wszystkie problemy, przepłukać usta i zapomnieć.

… Ale przeszłości nie można zapomnieć, wgryzła się w mój umysł, w moje ciało, do żywego mięsa, do kości, nie puszcza i nie puści. Jestem dokładnym odbiciem poprzednich lat mojego życia.
Jestem cieniem samej siebie i nie cieszy mnie to zanadto.
Chcę stąd uciec, od tego świata, nawet jeżeli na rzecz innych problemów, dużo bym dała, żeby się stąd wydostać.

Chociaż w tym momencie, to już nie przeszłość jest problemem, ale przyszłość, której nie jestem już pewna, z dnia na dzień coś się zmienia, kolejny kamień leci mi pod nogi, z zewnątrz nic mnie nie rusza, skorupa trzyma się mocno, zimna, obojętna, fałszywa, w środku zaś coś już się dawno wykruszyło, i jest za małe, za słabe, żeby wydostać się na zewnątrz…
Za cztery godziny wstaję, za cztery godziny znów będe udawała, że wszystko jest ok.
Jak zawsze.