maj 31, 2009

Rany boskie muszę się przestawić na blogowanie po polsku, bo już się kompletnie odzwyczaiłam pisać w, było nie było, ojczystym języku. Nie wiem czemu, ale jak już tu coś piszę, to jest to taki rzut z czymś mocniejszym. Ech. Jestem w środku sesji egzaminacyjnej, która nieźle daje mi w kość, a do tego znowu nie mam pracy. Najwyraźniej nie jest mi pisane wiedzenie spokojnego życia. Biorąc pod uwagę różne dziwne życiowe sytuacje, w których ciągle się znajduje. Sesja sesją, ale ciężko się skupić, kiedy jest tyle ciekawych opowiadań, fików, książek do przeczytania. Na dysku czeka sobie pierwszy sezon Supernatural, któremu postanowiłam dać szansę, a w głowie tłumi się od myśli na temat nowego Startreka i ciekawostek z nim związanych. Tak ku ścisłości, uwielbiam Startreka, jestem wierna oryginałowi, ale uważam, że filmowy remake jest naprawdę udany. Co prawda związek Uhura/Spock zgrzyta mi tak, że nie wnikam, a sama Uhura została sprowadzona do roli głupiej panienki, która umawia się ze Spockiem, ale poza tym film jest naprawdę udany. Ostatnio mój tryb życia zmienił się na bardzo, ale to bardzo niekorzystny. Dzień i noc już mi się kompletnie zachwiały, a do tego spożywanie 12 kubków kawy dziennie i tyleż samo mocnej herbaty, zdecydowanie mi nie służy. Szaleję, rzucam się i robię pięć rzeczy na raz. Dostaję histerii, popadam w euforię… Ot życie, jak życie, staram się przez nie przejść jakoś niekolizyjne, ale zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe. :) Cheers!

Dodaj komentarz